To był absolutny skandal – przez dziewięć lat pracodawca udawał, że opłaca składki, zostawiając kobietę z niemal pustym kontem emerytalnym. Hiszpański sąd właśnie wydał przełomowy wyrok, który zmusza nieuczciwą fundację do pokrywania prawie jednej czwartej świadczenia do końca życia pracownicy.
Szczerze mówiąc, to historia, która powinna mrozić krew w żyłach każdemu nieuczciwemu szefowi. Wyższy Sąd Sprawiedliwości Katalonii (TSJ) uznał, że pracownica ma prawo do pełnej emerytury w wysokości 2359,36 euro miesięcznie. Wszystko dlatego, że jej były pracodawca przez dekadę „zapominał” o przelewach do systemu ubezpieczeń społecznych.
Pułapka „infracotización”, czyli jak okradano pracownicę
Mechanizm oszustwa był prostacki, ale skuteczny przez lata. Fundacja, w której pracowała kobieta, stosowała dwie metody unikania kosztów:
- W latach 2000–2009 kobieta pracowała na pełny etat, ale firma nie wpłaciła ani jednego euro z tytułu składek.
- Po 2009 roku sytuację niby uregulowano, ale Inspekcja Pracy wykryła tzw. infracotización. Firma deklarowała podstawy składek znacznie niższe niż realne wynagrodzenie, które trafiało do rąk pracownicy.
Bum. Kiedy przyszło do wyliczania emerytury, system pokazał śmiesznie niską kwotę. Kobieta nie odpuściła i po latach batalii prawnej udowodniła, że jej realna baza regulacyjna powinna wynosić ponad 2,3 tys. euro. Sąd był nieubłagany: skoro firma oszukiwała, teraz musi ponieść konsekwencje finansowe.
Sąd nakłada dożywotnią karę na pracodawcę
Wyrok jest jasny i niezwykle surowy dla firmy. Fundacja została uznana za bezpośrednio odpowiedzialną za 23,24% wysokości emerytury. Co to oznacza w praktyce?
1. Prawie jedna czwarta miesięcznej wypłaty seniorki pochodzi bezpośrednio z kieszeni byłego szefa.
2. Fundacja musi co miesiąc przelewać te środki jako zadośćuczynienie za lata zaniedbań.
3. Próby argumentacji firmy, że proces trwał za długo lub że relacja pracy była „inna”, zostały zmiecione z planszy przez sędziów.
Krótko mówiąc, sąd zastosował zasadę powagi rzeczy osądzonej. Skoro już w 2014 roku inny wyrok potwierdził istnienie stosunku pracy, teraz nie ma miejsca na dyskusję.
Państwo bierze na siebie „ściąganie długów”
Najważniejszą wiadomością dla samej emerytki jest fakt, że nie musi ona użerać się z fundacją o pieniądze co miesiąc. Hiszpański system ubezpieczeń społecznych (Seguridad Social) został zobowiązany do wypłaty 100% wywalczonej kwoty bezpośrednio kobiecie.
To urząd będzie teraz ścigał fundację o zwrot tych 23,24%. To kluczowe zabezpieczenie na wypadek, gdyby firma ogłosiła upadłość lub próbowała ukrywać majątek. Emerytka dostaje swoje pieniądze – bezpiecznie i na czas.
